~Noches de bohemia~
Zapal Świeczkę



~ Torba Pełna Snów ~

"Y una vez soñé..."

"Światło, które pali się zawsze i wszędzie..."

"Człowiek renesansu"

"Alegría de vivir"

"Our ideas can get quite ill..."

"Uważaj", "generacja nic"...

"Daj mi chleba z dżemem, bo Dżem to jest blues..."

Niedościgniona


~ Aleja Pełna Róż ~

Delikatna i wrażliwa - Gwiazda wskazująca drogę

Najkochańszy 'Znak Interpunkcyjny', czyli ucieleśnienie Wielokropka :) [potrzebne HASŁO]

"Don't you see, life's a dream coming true now..?"

Jersey-girl - The power of individuals! :)

ABCadło Parki

Veni's kind of magic

Poznajcie Liri...

Flying-Spirit - "my kinda girl"!


~ Kiedy Nagle Niknie Ktoś ~

Grooveup.Ibero.Lagrima.Naya.Nev.





~ Wehikuł Czasu ~

2008
luty
2007
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj


[']['][']




['][']

Cost of the War in Iraq
(JavaScript Error)

[']['][']













Angel of Mine = Razjel




Blog.pl


dni do filmowej opowieści o Rosario!

dni do 'Viva Cuba'!!



~Noches de bohemia~, wersja-powiedzmy-3.0: "Ilu jeszcze jest takich jak On?"

Zdjęcia R.R. na stronie głównej i w Księdze Gości - "Pracownia52".



"Now it's time for you to open a new door..."?

Sądziłam, że to niemożliwe, jednego dnia myśleć o kimś tak, a następnego całkiem zmienić zdanie. Wydawało mi się, że to dzieje się tylko  filmach - chyba nigdy, choćby nawet moja świadomość przyjmowała to do wiadomości, nie nauczę się, że moje życie jest jak film.
Jakieś półtora miesiąca temu wczytywałam się w podpisy na otrzymanym zdjęciu i nie potrafiłam powstrzymać łez wzruszenia, łez szczęścia, bo to takie... abrumante. Nigdy nie zapomnę tej nocy i tego, jak pierwszy raz przeczytałam wszystko to, co widniało na odwrocie zdjęcia. I to nie te 4 czy 5 języków robiło wrażenie, tylko to, że o pewnych rzeczach nie wiedziałam, nie pomyślałam, nie zdawałam sobie z nich sprawy. Bałam się, że będę tak błyszczeć mokrymi oczami do rana, ale kiedy czytasz: "(...) Dzięki Tobie stałem się kimś. Dziękuję. (...)", to ciepło na serduchu powoduje, że nawet oczy... się pocą.
Oczy to zresztą temat na całkiem inny temat.

Wyszeptała ~Leila~
2008-02-17 04:43:27
skomentuj (4)

Powiem Wam w kilku słowach...

Że powoli chudnę jak wyciskana dwa razy dziennie tubka pasty do zębów zostawiania smętnie w przybrudzonym, szklanym kubeczku. Że te ostatnie miesiące bardzo się przydały na ustabilizowanie mojej sytuacji. Tak oto ustabilizowana w tym... zamęcie, piszę wreszcie. Tak naprawdę nie wiem wciąż równie wielu rzeczy, co wcześniej. Różnica polega chyba na tym, że teraz wiem, że tak już zostanie.
Aksamitne tasiemki szczęścia przeplatały się co kilka chwil z ostrymi sznurami bezsilności i gniewu. Nie chodzi o to, że mijający rok dał mi w kość - pewnie nie mnie jednej. Chociaż chodzi pewnie po trosze o wszystko... Chodzi o krew na schodach; o zostawianie Go samego na zaśnieżonej, pomarańczowej od rozjaśniających noc świateł ulicy; o brak wykończeń w mieszkaniu; o operację obojga Kociotworów (dzięki Bogu szczęśliwą); i o moje pierwsze "prawdziwe" Święto Zmarłych...; o to rozrywające "dlaczego??!"; chodzi o 180 stopni odmiany w relacjach z niektórymi istotami; o to, że jest inaczej niż przypuszczałam; o Rycerza załamującego się pod ciężarem zbroi; o zawód; o nie do końca udane czuwanie nad moją małą S.; o to smutnozniechęconopełneżalu spojrzenie Trawy gdy mówił "pełen... rock'n'roll, w tym słowie zawiera się wszystko..."; o nagłe usunięcie się spod moich nóg gruntu tanecznego; o tak odczuwalny brak Jorge, gdy nie mógł jednak przyjechać i Chrisa, gdy te wszystkie... 'zmiany'...; o brak mozliwosci wpływania na niektóre decyzje; o zastępowanie dobrych istot osobami 'niewłaściwymi'; o borykanie się wspaniałych, jasnych osób z ciemną stroną...
Nie. Tak naprawdę nie chodzi o to. Nawet nie jest mi (już) smutno. To nie był zły rok. Po prostu na chwilę obecną niczego nie jestem pewna, a to znacząco wpływa na utrudnienie życia..


Wyszeptała ~Leila~
2007-12-29 20:17:03
skomentuj (5)

"But... if my life is for rent..."?

EDYTUJĘ specjalnie dla Flying:


Oczywiście, że pamiętałam o 20. października, jeszcze się nie zdarzyło, bym nie pamiętała. Uczciłam ten dzień, ale wydaje mi się, że był to temat tak odrębny od uczuć i spostrzeżeń, jakie w nocy świętowania się we mnie narodziły, że nie miałoby sensu łączenie tych dwóch kwestii. No bo co, "Dokąd zmierzamy?! A tak w ogóle to dzisiaj urodziny Viggo"?? Hmm, jakoś mi to nie brzmi harmonijnie. Cmok :*

KONIEC edytowania.


Pomagam ratować kocie istnienia; gdy ktoś poprosi, chętnie tłumaczę mu to, czego nie potrafi, żeby mógł się rozwijać; przebywam kawał drogi, choć nie mam czasu, byle dotrzeć, żeby być choćby przez chwilę, żeby dotknąć, spojrzeć w oczy, podzielić się uśmiechem; podpowiadam zapomniane wersy; przytrzymuję kilkuletnim dziewczynkom ciężkie drzwi do łazienki; biegam jak niemądra między drzewami, z półgołymi plecami, żeby nie utrudniać życia ludziom, przez których muszę to robić; zamykam oczy, kiedy Piotruśpan śpiewa i prawie płaczę kiedy mówi o W. - zamyśla się wtedy i chociaż z (przesadnie...?) szerokim uśmiechem wspomina te najniezwyklejsze sytuacje związane z W., widzę, za każdym razem widzę, ile w nim bólu, rezygnacji i... ciemności. . .; uśmiecham się do ludzi, którzy chyba mnie nie lubią i unikam tego całego zaplectwa - czyli "rozmawiania o kimś za jego plecami".
A najgorsze jest to, ze wydaje mi się, że wszyscy powinni to wszystko tak samo jak ja.

Potykam się o niewykorzystane szanse jak o własne walizki na środku podłogi. Oczywiście, robię wiele rzeczy dla siebie, ale... ilu nie robię ze wględu na/przez/dla kogoś...?
Czy w przeciągu pięciu godzin możesz nagle pojąć naraz kilka rzeczy, które nie chciały ci się wbić do głowy przez kilka... lat? Co robić, żeby nie zaspać, żeby nie odkładać tegoczytamtego na jutro - dlaniej, dlaniego, dlanich? Gdzie jest granica? Co zrobić, żeby nie przegapić pociągu do stacji Moje Życie? Żeby stworzyć coś swojego, trwałego, materialnego lub nie, ale wypełniającego ewentualną pustkę? Żeby coś niezapomnianego zachować dla siebie, dla kogoś, kto przyjdzie po tobie? Nieistotne co by to było - wspomnienia tego, co się jednak zdecydowaliśmy zrobić, czy mały, biały domek na klifie... By nie zaprzepaścić wszystkiego ze względu na tototoito... ?

Ostatnio przypomniał mi się Robert w niebieskim sweterku ze śnieżynką. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie stwierdzając, że jeśli jesteś MĘŻCZYZNĄ, to możesz założyć na siebie nawet coś zabawnego, a i tak efekt będzie fajny, a twoje teksty będą moimi...:

"Tyle wyrzuconych słów... i mniej świąt ducha niż wina...
Co dał mi świat? Co może dać - więcej ziemi czy nieba?
Tyle porzuconych dróg i więcej głupoty niż chleba... Co dał mi czas, co może dać?
I co zostanie tutaj po mnie?? Czy to warte jest... beze mnie o mnie?
I co zostanie tutaj po mnie? Czy to tylko sen bez wspomnień...? Proch rzucony na wiatr... Proch rzucony na morze...
Mało dobra, a tyle zła... I los wciąż każe wybierać... Co niesie czas? Co może dać?
I co zostanie tutaj po mnie?! Czy to warte jest, beze mnie o mnie? Co zostanie tutaj po mnie? Czy to tylko sen bez wspomnień...? Proch rzucony na morze, proch rzucony na wiatr... proch rzucony na... wiatr."


Wyszeptała ~Leila~
2007-10-20 03:45:57
skomentuj (6)